czwartek, 16 stycznia 2014

To, co budzi uczucie radości...

... to polskie wydanie (wreszcie!) przepięknego dzieła japońskiej damy dworu z przełomu X i XI wieku Sei Shōnagon. Pisałam o tym dziele dawno temu tutaj nie do końca wierząc w to, że doczekam się polskiego tłumaczenia. Kupiłam sobie zatem angielskie, ponieważ mój japoński nie jest najlepszy ;-) Tymczasem stał się cud i jest polski przekład!


Sei Shōnagon
Zapiski spod wezgłowia, czyli notatnik osobisty
(Makura no soshi)
przełożyła z japońskiego i opatrzyła przypisami Agnieszka Heuchert
Wydawnictwo Akademickie DIALOG, 2013
seria Skarby Orientu
ISBN 978-83-63778-18-7 


Nigdy nie czytałam niczego choćby zbliżonego do tego dzieła. Tom będący mieszanką pamiętnika, almanachu i silva rerum zawiera tak różne formy, jak wyliczanki, krótkie opowiadania, fragmenty wierszy czy wzmianki w formie równoważników zdań.

Kilka przykładów:

"To, co jest bliskie, choć dalekie

Raj. Rejs statkiem. Związek mężczyzny i kobiety".

"To, co eleganckie

Biały płaszcz włożony na fioletową suknię.
Pokruszony lód oblany słodkim syropem z maranty i podany w srebrnej czarce.
Kwiaty wisterii.
Śliczne dzieciątko jedzące poziomki.
Jaja dzikiej kaczki.
Różaniec o paciorkach z kryształu górskiego".

"To, co powinno być krótkie

Nitka, gdy trzeba coś szybko zeszyć. Stojące lampy. Włosy kobiety z niskiej klasy. Wypowiedź młodej dziewczyny".


Książkę ozdabiają ryciny, ale brak wzmianki czyjego autorstwa. Tom jest napisany językiem eleganckim, poetyckim i bardzo zmysłowym. Zdecydowanie czuć tutaj rękę kobiety, a dokładniej damy. Już cieszę się na dalsza lekturę. 

Chwała Wydawnictwu Akademickiemu DIALOG i tłumaczce - pani Agnieszce Heuchert za udostępnienie tej książki polskim czytelnikom. Warto odnotować ładne wydanie i opracowanie - jest sporo przypisów, choć niektórzy twierdzą, że dla osób mało obeznanych z tematem kultury Japonii jest ich zbyt mało. Być może dzięki temu lektura stanie się inspiracją do sięgnięcia do innych opracowań w celu pogłębienia wiedzy.

Książka jest dostępna na stronie wydawnictwa w bardzo sympatycznej cenie. Polecam gorąco miłośnikom pięknych słów, zmysłowych opisów i książek delikatnie i niespiesznie rozbudzających wyobraźnię.

piątek, 28 czerwca 2013

Kłopotliwy przypadek niekłopotliwej Małej Dorrit

Dawno mnie nie było. Wreszcie się ogarnęłam i dziś chciałabym wspomnieć o jednej z powieści Charlesa Dickensa. Mam na myśli "Małą Dorrit". Jakiś czas temu wzbogaciłam moją biblioteczkę o dwa wydania tej powieści. Najpierw zdobyłam ten tom:

Karol Dickens
Maleńka Dorrit
oprac. Cecylii Niewiadomskiej
[opracowała Danuta Sadkowska na podstawie wyd. Książnicy-Atlas, Lwów - Warszawa]
Siedmioróg, 1993,
Seria z Różową Kamelią
ISBN 83-85959-36-X
189 s.

Po przejrzeniu jednak tak książki, jak i katalogów (zwłaszcza KaRo) przekonałam się, że wydanie to jest zaledwie skróconą wersją oryginalnego tekstu, co sugerują zresztą zwroty "opracowała". Zamiast bowiem około 700-1000 stron oryginalnego wydania (w zależności od wielkości czcionki i wymiarów samej książki) mamy tutaj niecałe 200 oraz 17 rozdziałów Części I "W nędzy" i 15 rozdziałów Części II "Bogactwo". W związku z tym postanowiłam znaleźć i zdobyć inne wydanie. Okazało się nim poniższe:

Karol Dickens
Mała Dorrit
opracowała dla młodzieży Zofia Popławska,
z ilustracjami [Phiz - Hablot Knight Browne]
Wydawnictwo J. Przeworskiego 1949 [a naprawdę druk ukończono w styczniu 1950],
484 s.

Po wnikliwym studiowaniu zauważyłam jednak, że i to wydanie nie obejmuje całego oryginalnego tekstu Dickensa, który zawiera:
- Book the First "Poverty": 36 rozdziałów (w powyższym wydaniu: "Księga pierwsza, Ubóstwo" ma 27 rozdziałów);
- Book the Second "Riches": 34 rozdziały (tutaj "Księga druga. Bogactwo" liczy 28 rozdziałów).

Niewątpliwą jednak zaletą tego wydania, poza nobliwym, a zatem pociągającym dla mnie, wiekiem są ilustracje Phiza czyli Hablota Knight Browne'a:







































Oryginalne wiktoriańskie ilustracje Phiza ukazały się już w pierwszym wydaniu powieści, która była wydawana w latach 1855-1857 raz w miesiącu, ukazała się w 19 fragmentach liczących 32 strony, arkusz kosztował szylinga (oprócz ostatniego, podwójnego arkusza za 2 szylingi) i zawierał dwie ilustracje. Prawda, że bardzo klimatyczne?

Warto dodać, że ogółem ukazało się 5 wydań powieści w przekładzie polskim (takie dane znalazłam w KaRo), gdzie indziej można znaleźć informację, że 6, zaś Wikipedia wspomina, że pierwszy przekład ukazał się w 1925 (i oczywiście nie ma go w katalogach), co oznaczałoby, że było tych wydań 7. Zatem w kolejności chronologicznej:


Polskie przekłady "Małej Dorrit":

- 1925 - brak dokładniejszych informacji,
- 1928 - (Mała Dorrit), T. 1-2, T. 3-4, T. 5-6, T. 7-8, Dzieła/Karol Dickens; Wydawnictwo Gutenberga, Warszawa 1928, przekład Zofji i Wiktora Popławskich, słowo wstępne Andrzej Tretiak;
- 1947 - 336 s., prawdopodobnie Łódzki Instytut Wydawniczy [to moje domysły];
- 1949 - Mała Dorrit, opracowała dla młodzieży Zofia Popławska, z ilustracjami [Phiz - Hablot Knight Browne], Wydawnictwo J. Przeworskiego 1949 [a naprawdę druk ukończono w styczniu1950], 484 s.;
- 1958 - Mała Dorrit, Ks.1. Ubóstwo, Czytelnik 1958, tł. Wacława Komarnicka, [il. Phiz], 572 s.;
          - Mała Dorrit, Ks. 2. Bogactwo; Czytelnik 1958, tł. Wacława Komarnicka, [il. Phiz], 497 s.;
- 1983 - Mała Dorrit, Ks.1. Ubóstwo, Czytelnik 1983, tł. Wacława Komarnicka, ISBN 83-07-00905-7, 501 s.;
           - Mała Dorrit, Ks.2. Bogactwo, Czytelnik 1983, tł. Wacława Komarnicka, ISBN 83-07-00905-7, 444 s.;
- 1993 - Maleńka Dorrit, Siedmioród, 1993, oprac Cecylia Niewiadomska [oprac. Danuta Sadkowska na podstawie wyd. Książnicy-Atlas, Lwów-Warszawa], ISBN 83-85959-36-X, 189s.


Nie trzeba być detektywem, by patrząc na to zestawienie stwierdzić, że bardzo przydałoby się wznowienie. Z powyższych prawdopodobnie tylko wydania z 1928, 1958 i 1983 są wydaniami nieskróconymi.

Zresztą kwestia wznowień (to moje marzenie) dotyczy także innych powieści Dickensa:
- Samotnia, wyd. polskie 1949, 1975,
- Magazyn osobliwości, wyd. polskie 1963, 1988,
- Życie i przygody Nicholasa Nickleby, 1953
i wielu innych.

Do kompletu bardzo przydaje się ostatnia ekranizacja powieści, serial telewizyjny produkcji (jakżeby inaczej!) BBC. Warto dodać, że jest to piąta ekranizacja "Małej Dorrit":

The Little Dorrit, 
adaptacja Andrew Davies,
BBC, WGBH Boston, Wielka Brytania 2008


Serial liczy 14 odcinków, został wydany w Wielkiej Brytanii na 4 DVD. Polska wersja zawiera, niestety, tylko 2 DVD i 8 odcinków.
Fenomenalnie zagrany i, jak zwykle, starannie dopracowany w warstwie scenograficznej, kostiumowej, muzycznej oraz zdjęciowej. Polecam gorąco!

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Wola na Willa

Dziś klasycznie. I poetycko.
Wpadły w mojej ręce "Sonety" Williama Shakespeare'a w tłumaczeniu Stanisława Barańczaka. Pod koniec zeszłego roku ukazało się wznowienie tego tomu, a wygląda jak niżej:

William Shakespeare
Sonety (Sonets)
Wydawnictwo a5, Kraków 2012,
przełożył, opracował, wstępem opatrzył Stanisław Barańczak
ISBN 978-83-61298-32-8


Co ciekawe książka jest dwujęzyczna, można zatem czytać oryginały (jeśli ktoś radzi sobie z elżbietańską angielszczyzną) i porównywać z polskim tłumaczeniem. Konfrontacja wypada rozmaicie, czasem geniusz Barańczaka lśni jak diament, innym razem jego decyzje translatorskie sa dyskusyjne lub wzbudzają mój sprzeciw. Przyznam, że niektóre sonety wolę w przekładzie Macieja Słomczyńskiego (który, nota bene, jako jedyny na świecie przełożył cały dorobek Shakespeare'a), na przykład cudnie sprośny "Sonet 135". Inne w jeszcze innych przekładach, np. Wiktora Woroszylskiego czy Jerzego S. Sito.

Dla uzupełnienia (a nawet kontrastu) słuchałam sobie w przerwach autorskiej i aktorskiej interpretacji muzycznej "Sonetów" w wykonaniu Krzysztofa Rogacewicza i Pawła Sikory:



Rewelacyjnie i ekspresyjnie zaśpiewane, doskonale zaaranżowane i zagrane sonety zyskały nowy wymiar interpretacyjny. Co ciekawe - żaden z wyśpiewanych tekstów nie jest tłumaczeniem Barańczaka.

Zatem: czytajmy (najpierw oryginał, jeśli to możliwe), porównujmy różne tłumaczenia i słuchajmy, ach... Wtedy być może choć trochę przybliżymy się do geniuszu Shakespeare'a.



sobota, 23 lutego 2013

Poczytajmy o czytaniu


Niedawno skomletowałam sobie pewną parę mieszaną, polsko-angielską, którą łączy to samo zainteresowanie i cel – przybliżenie tematu czytania, a dokładniej – podzielenie się własnymi w tym temacie refleksjami i obserwacjami. Mamy zatem książkę polską:

Justyna Sobolewska
Książka o czytaniu, czyli resztę dopisz sam
Polityka SP, Biblioteka Polityki, Warszawa 2012
ISBN 978-83-62148-87-5

oraz książkę angielską:

Carmen Callil, Nicholas Carr, Jane Davis, Mark Haddon, Blake Morrison, Tim Parks, Michael Rosen, Zadie Smith, Jeanette Winterson, dr Maryanne Wolf & Mirit Barzillai
Stop What You’re Doing and Read This!
Vintage Books, London, 2011
ISBN 978-0-099-56594-9

Pierwsza publikacja, autorstwa Justyny Sobolewskiej, zawiera jej przemyślenia i obserwacje na temat czytania oraz jej prywatną historię czytania. Zawiera rozdziały, w których mowa o pozycjach czytania, sposobie układania i przechowywania książek, ale także o mękach pisania, dziwnych tytułach czy książkach, których nie ma. Autorka to znana dziennikarka, krytyk literacki, a poza tym córka naukowca i pisarki Anny Sobolewskiej oraz krytyka filmowego Tadeusza Sobolewskiej, a także wnuczka pisarki Jadwigi Stańczakowej, sekretarza Mirona Białoszewskiego, możemy zatem na kartach tej książki spotkać wiele smacznych anegdot oraz przeczytać o wielu znanych osobach.


Z kolei angielska książka zawiera eseje na temat czytania wielu autorów, wśród których znajdują się pisarze (Mark Haddon, Blake Morrison, Tim Parks, Michael Rosen, Zadie Smith, Jeanette Winterson), dziennikarze (Nicholas Carr), studentka pisania (Mirit Barzillai), naukowcy (dr Maryanne Wolf – dyrektor Center for Reading and Language Research na Tufts University w USA oraz profesorem rozwoju dziecka; opublikowała setki artykułów na temat czytani i zaburzeń uczenia) czy wydawcy (Carmen Callil – założycielka Virago i redaktor w Chatto & Windus; zasiadała w komisjach przyznających nagrody m.in. Booker Prize i Man Booker International Prize). Większość z nich przywołuje własne, prywatne wspomnienia dotyczące książek i czytania, czasem również pisania.

Oczywiście to nie jedyne książki na ten temat jakie zostały opublikowane i jakie mam w swoich przepastnych zbiorach. Stanowią one dość pokaźną grupę, ale o tym innym razem. Dziś tylko o ostatnich nabytkach z tej dziedziny („Książka o czytaniu, czyli resztę dopisz sam”) i niedawnych prezentach („Stop What You’re Doing and Read This!”). Ciąg dalszy tematu niewątpliwie nastąpi :-)

środa, 3 października 2012

Na zasępienie - Sempe

Mam ostatnio trudny czas w życiu. Jedną z rewelacyjnych kuracji, jakie sobie aplikuję i polecam innym są ilustracje Jean-Jacquesa Sempé. W zaciszu domowym dozuję sobie prace zawarte w tym tomie:

Sempé i jego świat
tłumaczenie Henryk Woźniakowski
Wydawnictwo Znak, Kraków 2007
ISBN 978-83-240-0904-6

Oczywiście uwielbiam genialne książki o Mikołajku, które Sempé ilustrował a Goscinny napisał. Rzadko kto wie jednak, że ten wspaniały ilustrator (mowa o Sempé, nie o Goscinny'm) stworzył również ilustracje do książek dla dorosłych oraz dla prasy ("Paris Match" i "The New Yorker"). Od 1962 roku wydaje również albumy swoich prac - do tej pory ukazało się ich dwadzieścia siedem.
Powyższy zbiór to wybór prac z 15 albumów, wydanych we Francji).

Nieodmiennie poprawiają mi humor a nierzadko powodują chichotanie przez kilka minut :-)

Dwie moje ulubione ilustracje na dziś (co dzień są inne):

Ach, kultura... Kultura... W pewnej chwili powiedziałem sobie: ależ do diabła, trzeba żyć! Wtedy siadłem i napisałem książkę.

Warto dodać, że prace i ich odbiór są o niebo lepsze w kontakcie z reprodukcją na papierze.

Trochę się dziś rozsępiłam... :-)

piątek, 15 czerwca 2012

Żona muzyki

Dzisiejszy nastrój skłania mnie poświęcenia odrobiny uwagi pewnej książce. Mam na myśli


Janice Galloway
Clara
Vintage, 2003
ISBN 0-099-75051-1


Książę wyszperałam swego czasu w pewnym brytyjskim antykwariacie. Zwróciła moją uwagę, ponieważ bardzo lubię Janice Galloway, szkocką autorkę kompletnie w naszym kraju nieznaną i - nie wiedzieć czemu - nie tłumaczoną na polski. W moich przepastnych regałach mieszka kilka książek tej autorki, wszystkie w języku oryginału. Galloway zasłynęła powieścią "The Trick Is to Keep Breathing", o której za czas jakiś może napiszę. "Clara" jest powieścią, której główną bohaterką uczyniła autorka Clarę Schumann, de domo Clarę Josephine Wieck, dziewiętnastowieczną pianistkę i kompozytorkę, przyjaciółkę Brahmsa, żonę Roberta Schumanna, kompozytora, matkę jego ósemki dzieci, z których jeden - Emil - zmarł po roku życia. Clara po poślubieniu w wieku 21 lat Roberta wbrew woli swojego ojca, którego jej przyszły małżonek był uczniem, poświęciła swoją karierę dla męża i rodziny. Jej życie nie było łatwe - Robert po próbie samobójczej został umieszczony w sanatorium dla nerwowo chorych. Clara wróciła do muzyki, by zarobić na utrzymanie swoje i dzieci uczyła muzyki w konserwatorium oraz koncertowała.

Bardzo jestem ciekawa tej powieści. Na razie usatwiła się grzecznie w długiej kolejce do przeczytania.

środa, 9 maja 2012

Życie snem

Efektem moich niedawnych polowań bibliofilskich jest kolejna książka japońskiej pisarki Yoshimoto Banany (kolejność imienia i nazwiska japońska), oczywiście po angielsku:

Banana Yoshimoto
Asleep (白河夜船)
translated by Michael Emmerich
Faber and Faber
ISBN 978-0- 571-20537-0


Powieść (niewydana po polsku) opowiada historie trzech kobiet, z których każda żyje w swego rodzaju duchowym śnie. Więcej nie napiszę, żeby nie odbierać przyjemności czytania potencjalnym czytelnikom. 

Książka jest nowa, polowałam na inną publikację tej autorki, ale (z pewnych względów) na razie musiałam odłożyć jej nabycie. Ze wstydem przyznaję, że to kolejna książka tej autorki, którą kupiłam, zachwycałam się i... odłożyłam na później. Różne zobowiązania nie pozwalają mi dowolnie układać kolejności czytanych książek. Może w tym roku się uda przeczytać...

wtorek, 24 kwietnia 2012

Charing Cross Road

Skompletowałam sobie jakiś czas temu przyjemny duet książkowo-filmowy, z wątkiem księgarni (a dokładniej - antykwariatu) oraz pisarki-zapalonej czytelniczki. Mowa o książce

Helene Hanff
84 Charing Cross Road
Virago Press, New Yorker, 2012
Virago Modern Classics tom 487
ISBN 978-1-86049-850-3


Książka w języku angielskim (wydania polskiego brak) składa się z 2 części. Pierwsza ma formę powieści epistolarnej (czyli to, co tygrysy lubią najbardziej) i zawiera listy autorki oraz kilku osób, pracujących w antykwariacie przy Charing Cross Road, pod numerem 84. W drugiej części autorka opisuje dalsze losy swoje w kontekście kontaktu ze wspomnianym antykwariatem, zwłaszcza zaś jej kierownikiem Frankiem Doel. 
Powieść powstała na kanwie wydarzeń z życia autorki, akcja obejmuje lata powojenne, a dokładnie lata 1949 - 1971. Mamy okazję przeczytać o zmaganiach ubogiej pisarki amerykańskiej (oraz zapalonej czytelniczki literatury klasycznej) i jej angielskich korespondentów w biedzie powojennej rzeczywistości. Oprócz pochwały czytelnictwa i antykwariatów jako takich (zwłaszcza angielskich) możemy wysnuć ciekawe wnioski w temacie brak środków finansowych a czytelnictwo (nie musi iść w parze) oraz ubóstwo i jego konsekwencje dla literatury (zdecydowanie korzystne). 

Przyjemne wrażenia z lektury możemy uzupełnić świetną ekranizacją 

84 Charing Cross Road
reż. David Hugh Jones
USA, Wielka Brytania, 1987


Fantastyczna kreacja Anne Bancroft, bardzo dobry Anthony Hopkins oraz realia życia powojennego. Warto dodać, że film jest dostępny z polskim lektorem lub polskimi napisami.

Jestem absolutnie urzeczona, polecam gorąco książkę i film.

Na koniec jeszcze wzmianka - Charing Croos Road to ulica w Londynie, słynąca ze znajdujących się przy niej specjalistycznych księgarni i antykwariatów, skupionych głównie w rejonie stacji metra Leicester Square. W północnej części ulicy, pomiędzy Cambridge Circus a Oxford Street, znajdują się księgarnie o charakterze ogólnym. W miejscu antykwariatu, o którym traktuje książka i film, znajduje się obecnie restauracja.

PS Zapraszam wszystkich miłośników księgarni wszelkich na tę piękną stronę (wejście)

piątek, 30 marca 2012

Angielskie słowa, japońskie myśli, polskie emocje

Przybyła, ucieszyła i się rozgościła - mam z zbiorach (i kolejce do czytania) kolejną książkę Yoshimoto Banany (kolejność japońska czyli nazwisko i imię), prezent urodzinowy (sprzed czasu jakiegoś):

Banana Yoshimoto
Hardboiled & Hard Luck
(
ハードボイルド/ハードラック)
translated by Michael Emmerich
Grove Press, 2005
ISBN: 978-0-8021-4262-7

Książka zawiera dwie opowieści: o kobiecie chodzącej po górach, wspominającej swojego zmarłego kochanka oraz o dziewczynie czuwającej przy siostrze, która jest w śpiączce. Obie opowieści, jak to u Banany, poruszają problem samotności, straty oraz pewnego wyrwania z życia. Nie mogę się już doczekać, kiedy ją przeczytam (raczej nieprędko z powodu różnych spraw na głowie oraz wcześniejszych obowiązków lekturowych). Czaję się również na kolejną książkę tej autorki, wydaną w zeszłym roku, ale o tym może wtedy, gdy przyjdzie odpowiedni czas...


środa, 14 marca 2012

Podwójne życie w obrazach

Wczoraj minęła 16. rocznica śmierci Krzysztofa Kieślowskiego, jednego z moich ukochanych reżyserów, mistrza kina metafizycznego. Z tej okazji, tradycyjnie, oglądnęłam jeden z jego filmów. Tym razem było to "Podwójne życie Weroniki":

Podwójne życie Weroniki
reż. K. Kieślowski
scen. K. Piesiewicz, K. Kieślowski
I’m so-so, reż. K. Wierzbicki
Best Film, nr kat. D 439


Wydanie zawiera dwie płyty. Na pierwszej wspomniany wyżej film, na drugiej film dokumentalny "I'm so-so", wyreżyserowany przez Krzysztofa Wierzbickiego - przyjaciela i wieloletniego współpracownika Kieślowskiego. 

Celebrowałam dzień poprzez oglądanie fabuły oraz umieszczonego w dodatkach filmu "Dialog", zawierającego materiały z planów filmowych oraz wypowiedzi reżysera.
"Podwójne życie Weroniki" jest dla mnie filmem ważnym i bliskim, w różnych powodów. Wczoraj odkryłam w nim kilka nowych drobiazgów - radość życia głównej bohaterki, jej swoistą samotność w sensie życia w pewnego rodzaju spowolnieniu i poza głównym nurtem życia. Jej uważność - na innych ludzi, znaki, drobiazgi.

Natomiast w dokumencie zauroczyło mnie podejście Kieślowskiego do reżyserowania (którego nie uważał tylko za pracę, ale za rodzaj kanału, sposobu rozmawiania ze światem). Otóż prawie zawsze reżyser był w czasie zdjęć bardzo blisko bohaterów, tuż za ich plecami, obok lub przed nimi. Uważny a jednocześnie otwarty, mając jasną wizję klimatu filmu i tego co nim chce powiedzieć daje współpracownikom z ekipy oraz aktorom bardzo dużo wolności, a oni dają mu coś pięknego - część siebie. Unikatowy sposób pracy (komunikacji).


Przy okazji wspomnę, że w moich zbiorach pomieszkuje bardzo przeze mnie lubiana książka reżysera:

Krzysztof Kieślowski
O sobie
oprac. Danuta Stoch
Wydawnictwo Znak, Kraków 1997
seria: Autobiografia
wydanie 1
ISBN 83-7006-439-6


Pierwsze wydanie, opublikowane w rok po śmierci reżysera, nieco inne niż najnowsze zeszłoroczne wznowienie (o tytule "Autobiografia").  Książkę świetnie się czyta, reżyser ma ten sam styl, co w mowie, jest szczery, otwarty, ale jednocześnie szanujący swoją intymność (co dziś rzadkie i niemodne). Opowiada o swoim życiu, wyborach życiowych, drodze reżyserskiej i swoim stylu reżyserowania. Piękna książka.

Kieślowski jest jednym z moich Mistrzów. Wciąż jest obecny - w swoich filmach, wypowiedziach, w ludziach, którym zostawił coś z siebie.

poniedziałek, 12 marca 2012

Zakochana zakonnica

Zdobyłam (jako dar) pewnego audiobooka. Nie pałam namiętnością do audiobooków, ale tutaj ważne były dla mnie dwa elementy: lektorka oraz samo dzieło, którego nie udało mi się zdobyć w innej postaci:


Mariana Alcoforado, Listy miłosne
mała litera/studio
Przekład: Krystyna i Krzysztof Pruscy
Czyta: Karolina Gruszka
Muzyka: Michał Brzozowski
Czas nagrania: 1'21
Treść: pełna, adaptacja przekładu dla potrzeb nagrania audio
Rok wydania: 2007
ISBN: 978-83-925716-1-2 


Otóż powyższy utwór to słynne Listy portugalskie (fr. Lettres portugaises traduites en françois) lub Listy portugalskiej zakonnicy – utwór literacki wydany w 1669 we Francji, zawierający pięć listów miłosnych portugalskiej zakonnicy do francuskiego oficera, uznawany przez badaczy za arcydzieło literatury światowej oraz przykład wczesnej powieści epistolarnej. Od momentu wydania utwór cieszył się nadzwyczajną popularnością wśród czytelników, a kwestia ich autentyczności i autorstwa stała się przedmiotem zażartych dyskusji badaczy i myślicieli na przestrzeni kolejnych wieków. Na początku XX wieku rozgorzała dyskusja, w wyniku której francuscy i niemieccy badacze udowodnili zbieżność stylistyczną listów z innymi utworami epoki oraz ostatecznie przypisali autorstwo Gabrielowi de Guilleragues. Literaturoznawcy portugalscy przyjęli, co prawda, tezę o istnieniu francuskiego autora, niemniej jednak twierdzili nadal, iż musiał on się wzorować na prawdziwych listach pisanych po portugalsku i powoływali się na bezsporny fakt istnienia portugalskiej zakonnicy. 
W Polsce utwór ukazał się po raz pierwszy w 1908 r. pod tytułem Listy miłosne Marianny d'Alcoforado" w przekładzie i ze wstępem Stanisława Przybyszewskiego, który wcześniej zamieścił dwa listy z artykułem krytycznym w czasopiśmie "Ateneum".  Następne wydanie miało miejsce dopiero w 1980r., ukazało się pod tytułem "Listy portugalskie" w tłumaczeniu Danuty Danek opartym na wydaniu Listów opracowanym przez francuskich badaczy F. Deloffre i J. Rougeot, przypisującym autorstwo Gabrielowi de Guillerague. Trzecie wydanie to powyższy audiobook i trzecia wersja tytułu utworu czyli "Listy miłosne".

Interpretacja Karoliny Gruszki (bo trudno tu mówić o samym czytaniu) z początku raziła mnie nadmierną ekspresją emocjonalną (histerią?), ale po kilku minutach zachwyciłam się jej emocjonalnym oddziaływaniem.
Polecam gorąco - piękny przykład wpływu nieszczęśliwej miłości na rozwój talentu i sztuki w człowieku.

wtorek, 21 lutego 2012

Klasyczny rok

Narobiło się trochę zaległości. Już luty, a ja wciąż nie napisałam mojego podsumowania roku książkowego. Czas nadrobić to niedociągnięcie.
Rok 2011 upłynął dla mnie (jako kolekcjonerki) pod znakiem klasyki. Po wielu latach czekania, ba! po wieku (a czasem nawet po półtorej wieku) od premiery oczom spragnionej Czytelniczki ukazały się polskie wydania klasycznych powieści angielskich czyli:
- "Północ Południe" Elizabeth Gaskell (dwa wydania), o czym była już mowa tutaj oraz tutaj
- powieść "Shirley" Charlotte Brontë

Charlotte Brontë
Shirley
Wydawnictwo MG, czerwiec 2011
tłumaczenie: Magdalena Hume
ISBN 978-83-7779-001-4
data publikacji angielskiej: 1849


- dwie powieści Henry'ego Jamesa: "Złota czara"

 Henry James
Złota czara (The Golden Bowl)
Prószyński i S-ka, kwiecień 2011
tłumaczenie: Anna Kłosiewicz
ISBN: 978-83-7648-683-3
data publikacji angielskiej: 1904


oraz "Skrzydła gołębicy"

Henry James
Skrzydła gołębicy (The Wings of the Dove)
Prószyński i S-ka, październik 2011
tłumaczenie: Anna Kłosiewicz
ISBN: 978-83-7648-948-3
data publikacji angielskiej: 1902


To był piękny rok. Podobno mamy kryzys, a tu proszę - ukazują się (w końcu!) klasyczne, niemodne i raczej niedochodowe powieści. Obiecujący trend.

A ten rok zaczął się dla mnie równie klasycznie: przygarnęłam do mych zbiorów nowowydaną po polsku kolejną powieść Elizabeth Gaskell "Żony i córki". Więcej szczegółów można znaleźć tutaj
A w tym miesiącu dołączyły do nich dwa tomy "Villette"

Charlotte Brontë
Villette
Świat Książki, 2011
tłumaczenie Róża Cetnerszwerowa
ISBN 978-83-7799-442-9 (tom 1)
ISBN 978-83-7799-443-6 (tom 2)


A w marcu czeka mnie jeszcze "Lokatorka Wildfell Hall" Anne Brontë, przygotowywana przez Wydawnictwo MG.

Czytajmy klasykę, zobaczymy wtedy, jak wtórne (i zapożyczone) bywają głośne dzisiejsze bestsellery.

piątek, 27 stycznia 2012

Książka poduszkowa

Pisałam jakiś czas temu o filmie "Pillow Book" Greenawaya, zainspirowanym dziełem o tym samym tytule, autorstwa japońskiej damy dworu Sei Shōnagon, napisanym ponad tysiąc lat temu (zobacz) 

Dziś o tym, że po licznych poszukiwaniach i wykopaliskach udało mi się wreszcie zdobyć książkę, oczywiście w wersji angielskiej (po polsku nie ukazała się, jak do tej pory):

Sei Shōnagon
Pillow Book
translated by Meredith McKinney
Penguin Books
Penguin Classics 
ISBN 978-0-140-44806-3


Ta piękna książka książka została ukończona w 1002 roku i jest to pamiętnik, notatnik i drogowskaz w jednym. Sei opisuje zwyczaje, ludzi i przedmioty, snuje refleksje na różne tematy oraz zamieszcza poezję oraz listy pięknych rzeczy i doświadczeń.


Wysmakowana kontemplacyjna lektura nie dla każdego.

piątek, 20 stycznia 2012

Wiktoriańskie żony i córki

Kolejna wyczekana książka! Cieszę właśnie oczy, noc (zapach), słuch (skrzypienie przy otwieraniu) i dłonie (głaskam) kolejną piękną powieścią Elizabeth Gaskell, świeżo wydaną w Polsce po - bagatela - 143 latach od premiery. Mowa oczywiście o "Żonach i córkach" tejże autorki, wydanych przez Świat Książki z piękną, stylową okładką:

Elizabeth Gaskell
Żony i córki (Wives and Daughters)
tłumaczenie: Katarzyna  Kwiatkowska
Świat Książki, 2012
ISBN 978-83-7799-563-1


Akcja powieści rozgrywa się w czasach wiktoriańskich, w Anglii, a tematyka oscyluje, jak to u tej autorki,  wokół  różnic społecznych oraz relacji międzyludzkich na tle społecznym. 

W moich zbiorach znajduje się też wydanie książki w języku oryginalnym:
Elizabeth Gaskell
Wives and Daughters
Wordsworth Classics
978-1-84022-416-0

Do kompletu wypada znać również doskonałą ekranizację produkcji BBC. Mnie udało się zbobyć w niewygórowanej cenie film wydany jako dodatek do gazety, na dwóch płytach:


Żony i córki (Wives and Daughters), DVD
reż. Nicholas Renton
produkcja: BBC
Wielka Brytania, 1999

Zapowiada się ciekawa podróż wiktoriańska, prawda? Po przeczytaniu książki oglądnę ponownie film i skonfrontuję odczucia.

środa, 21 grudnia 2011

Kolej na Cranford

Wreszcie się doczekałam! Wydano drugą część "Cranford" na DVD w wersji polskiej. Chwilkę jeszcze poczekałam i oczom moim ukazało się (przeczuwane i wyczekane) wydanie kolekcjonerskie obu części ekranizacji:


Życie w Cranford
2007 | Wielka Brytania | Dramat
Reżyseria: Simon Curtis, Steve Hudson
Produkcja: BBC
 
Ekranizacja BBC, zawierająca dwie części ekranizacji powieści Elizabeth Gaskell:

Panie z Cranford



 Powrót do Cranford

Doskonała ekranizacja, wszystko dopracowane w najdrobniejszych szczegółach, fantastyczna, świetnie dobrana obsada i rozmach epicki oraz smaczki i poczucie humoru sprawiają, że jest to kilka bardzo przyjemnych godzin :-)

Wciąż planuję przeczytać książkę, ale wydanie polskie jest nieuchwytne. Może w końcu zdecyduję się na oryginalne wydanie, które spokojnie czeka na półce.